Skip to content

Żiżkov, husyci, Bata i piłka.

Posted in Futbolowe miejsca

Praga, złoty gród nad Wełtawą. Jadę, podziwiam, zwiedzam, buszuje, piję, spaceruję, chłonę zapach miasta. I nie ma lepszej przekąski w całych Czechach niż kiełbaski z kapustą popite piwem z budki na placu Wacława. I nie ma lepiej traconego czasu niż u Kocura na Malej Stranie. I nie ma bardziej absurdalnej w swej wielkości budowli niż Strachovski stadion. I niema starszych kamienic, niema takiej secesji, niema takich uliczek, niema takiego mostu, niema…niema…niema…jak w Pradze.

A kiedy nasycę się już wrażeniami, pozostaje mi szwendać się  bez celu po mieście bo to rzecz pewna że coś się wydarzy znakomitego i  całkowicie nie planowanego.

Tak właśnie trafiłem na stadion Viktorii, a to co zobaczyłem zdziwiło i zaintrygowało mnie jednocześnie. W sumie należało się spodziewać że kiedy będę  spacerować po dzielnicy Żiżkov to nie tylko trafię na Witkową Górę gdzie srogi Jan Żiżka (od niego pochodzi nazwa dzielnicy) rozbił w puch krucjatę pod wodzą  króla niemieckiego Zygmunta Luksemburczyka. Nie ograniczę się do wjechania na strzelistą wieżę telewizyjną i podziwiania rozległej panoramy Pragi. Nie zaszyję się na resztę dnia w kultowej „husyckiej” piwiarni „Vystřelene oko” (ponoć tak nazwanej na cześć oka które stracił wszechobecny tu Żiżka we wszechobecnej witkowskiej bitwie). Lecz zupełnym „przypadkiem” natknę się na leżący prawie w sercu dzielnicy stadion.

Ktoś sceptycznie do moich opowieści nastawiony może zapytać „a cóż to takiego dziwnego jest w stadionie Victorii Żiżkov Panie Norbercie (przyjmuję że ten ktoś jest mimo swej wyraźnej złośliwości zwodniczo uprzejmy). Wtedy ja mu odpowiem (również uprzejmie i nieco uszczypliwie) „a kiedy to Pan ostatnio widział stadion tak wpasowany, tak wciśnięty w okoliczną zabudowę i układ ulic jakby płyta boiska otulona była  uszczelką z trybun niemal opierających się na ścianach kamienic ?”

Przyznam że kiedy pierwszy raz zobaczyłem siedzibę Viktorii pomyślałem „stary klub, ulokował tu boisko i tak już zostało, tradycja…”. Jakże srogo się zawiodłem. O ile faktycznie Viktoria jest jednym z najstarszych klubów w Czechach (1903), założonym kiedy  Żiżkov był niezależną od stołecznej Pragi miejscowością, to stadion powstał dopiero w 1952 roku…Sytuacja jednak została uratowana kiedy dowiedziałem się że wcześniej w tym miejscu była siedziba innego klubu : SS Plincner (tak to prawda…uzależniony jestem od szlachetnej patyny początków futbolu). Tutaj otwierają się historie o iście międzywojennej proweniencji.  Otóż, zanim zapomniana w mrokach historii praskiej piłki drużyna SS Plincner objawiła się światu, w miejscu tym, spokojnie i statecznie egzystowała Żiżkovska gazownia. Pewnie ten stan rzeczy trwałby, kto wie, może do naszych czasów, gdyby na sportowej arenie dziejów nie pojawił się rzutki i najwidoczniej niezwykle zakochany w piłce nożnej  pan Plincner. A że jegomość nie tylko miał wielkie futbolowe serce ale też przepastny portfel (zawodowo trudnił się szefowaniem praskiej fabryce słynnej Baty) to wykupił teren gazowni i wybudował siedzibę wraz z boiskiem swojej „prywatnej” drużyny którą nazwał…SS Plincner (żeby była jasność skrót SS to po czesku Sportovní Sdružení czyli nic innego jak stowarzyszenie sportowe) . Były to lata 30-te XX wieku…Drużyna mimo że zapomniana miała swoje chwile chwały, w Pucharze Środkowoczeskim  (jeden z poprzedników Pucharu Czechosłowacji), jak to pięknie mówią Czesi „poraziła” Spartę Praga 4:1 (liga podczas okupacji nie grała ale Puchary Czechosłowacji rozgrywane były).

Kiedy uczniowie miejscowego gimnazjum zakładali klub piłkarski Viktoria zapewne nawet w najbardziej euforycznych snach nie przypuszczali że skromna ich organizacja będzie trwać w futurystycznym podejrzewam dla nich dwudziestym pierwszym wieku, a domem ich klubu będzie obecny stadion przy ulicy Seifertovej.

Wybudowany w 1952 roku obiekt mógł pomieścić 15 tysięcy widzów…naprawdę trudno to sobie dziś wyobrazić. Po licznych przebudowach (lata 2002,20003,2007) podziwiać grę Viktorii może lekko ponad 5 tysięcy kibiców.

Nie wiem czy stwierdzenie że stadion (patrząc na całą historię klubu) jest pechowy…. Największe sukcesy drużyna z Żiżkova odnosiła grając na innych obiektach (mistrzostwo Czechosłowacji w roku 1928, potem absolutna czołówka ligi przez wiele lat, trzy razy Puchar Środkowoczeski, trzy razy Puchar Dobroczynności), jednak i przy ulicy Sejfertovej jest się czym pochwalić (Puchar Czech 1994,2001). Jedno jest pewne, nawet najbardziej odporny na futbol umysł, nawet zaprzysięgły wróg piłki kopanej nie może odmówić niezwykłego „dzielnicowego” uroku stadionowi Viktorii Żiżkov.

One Comment

  1. prezessss
    prezessss

    niewatpliwie Zizkovka Viktor ma specyficzny stadion, ale w kontekscie pozostalych dzielnicowych stadionow – Bohemki czy Dukli – az takiego wrazenia nie robi. Byc moze przed modernizacjami wygladal „bardziej naturalnie”…

    27 grudnia 2015
    |Reply

Dodaj komentarz