Skip to content

„Zasypany”, smutny żywot Igora Sypniewskiego.

Posted in Recenzje

20151228_222512
Biografie piłkarzy ukazują się na polskim rynku wydawniczym od kilku lat niemal hurtowo. Większość z nich to opowieści o niczym, kolejne tomy z monumentalnymi wynurzeniami o Messim, Cristiano Ronaldo, Rooneyu i Lewandowskim. Tego typu literatura robi więcej złego swym bohaterom niż dobrego (nie licząc aspektu materialnego, obliczonego na naiwnych małolatów). Po lekturze odnosi się wrażenie że autor nie ma nic do powiedzenia albo żywot opisywanej postaci jest niezwykle nudny (sic!)…

Istnieje jednak kategoria książek „piłkarsko – biograficznych” która broni się przed tą fatalną tendencją, ba potrafi zainteresować czytelnika nie koniecznie spragnionego wiedzy czysto sportowej. W Polsce do tego rodzaju literatury możemy z  pewnością zaliczyć „Kowala” (w roli głównej Wojciech Kowalczyk), „Spalonego” Andrzeja Iwana, „Wójta” byłego trenera Wójcika oraz wydaną niedawno książkę pt. „Zasypany – życie na zakręcie” której bohaterem jest Igor Sypniewski.

Przez prawie trzysta stron dwaj znani dziennikarze sportowi Żelisław Żyżyński i Paweł Hochstim prowadzą nas przez meandry życia zawodnika który posiadał niezwykły talent piłkarski ale jeszcze większe „uzdolnienia” wykazywał w dziedzinie marnowania szans życiowych.

Kiedy zaczynamy towarzyszyć Sypniewskiemu w jego historii, po niedługim czasie zaczynamy czuć się jak pasażerowie kolejki górskiej w wesołym miasteczku. Najpierw powoli wspinamy się na wzniesienie a późnej z dużą prędkością spadamy w dół. Od czasu do czasu trafiają się ostre zakręty z których nawet jeśli wydaje się że nie wyjdziemy cało to i tak lądujemy na cztery łapy. Potem znowu górka, upadek i jazda dalej, do czasu kiedy konduktor mówi dość. Następnego wirażu już nie „wyrobisz”, wysiadaj.

Nie wiem czy tę książkę należy traktować jako „spowiedź” Sypniewskiego, być może jest to część terapi która ma pomóc przezwyciężyć demony nękające go każdego dnia. Nie wiem czy należy tę książkę traktować jako opowieść „ku przestrodze” dla tych którzy są w takim momencie życia w jakim bohater był na początku swojej „kariery”. Wiem natomiast napewno, że warto tę książkę przeczytać aby choć spróbować zrozumieć to co działo i dzieje się w głowie człowieka, którego zachowanie biło po oczach niczym nie skrępowaną skrajną głupotą. Warto tę książkę przeczytać by przekonać się jak nikła jest granica między sukcesem i upadkiem, a tylko w naszej głowie jest to czy celebracja i radość z osiągniętego celu poniesie nas ku nowym wyzwaniom, czy pociągnie na dno mrocznego uroczyska.

Nie na wszystkie pytania otrzymujemy w książce oczywiste odpowiedzi, dla Sypniewskiego ogromną traumą, deprymującą w dużej mierze jego późniejsze decyzje życiowe był pobyt w Krakowie i kontrakt z Wisłą. Owszem padają słowa o kasynie, o atmosferze w szatni lecz wszystko to nie tłumaczy wielkiego żalu i przerażającego, paraliżującego strachu który z krakowskiej „przygody” wyniósł piłkarz.

Wydaje się że Sypniewski rozumie swoje błędy i od nich nie ucieka, choć co jakiś czas zastanawia się czemu w tej czy innej sytuacji ktoś mu nie pomógł. Walczy z chorobą alkoholową i depresją. Podkreśla że jest „czysty” od dłuższego czasu. Życzę Igorowi siły i odwagi w tej walce, a jesli ktoś zapyta czy przeczytać „Zasypanego” odpowiem czytać.

Be First to Comment

Dodaj komentarz