Skip to content

Trzy stadiony Korony. Część pierwsza.

Posted in Futbolowe miejsca, and Historia

1_MHK-6525-N-2 (1)

Historia stadionu Klubu Sportowego Korona na krakowskich Krzemionkach nie jest ani prosta, ani oczywista, ani co gorsza w sposób wystarczający udokumentowana. Kiedy szukamy informacji w Internecie ukazują nam się ogólnikowe opisy mówiące o budowie obiektu w latach pięćdziesiątych i…w zasadzie to tyle. Naturalnie przy samym kompleksie nie uświadczymy żadnej, nawet bardzo zdawkowej tablicy informacyjnej…

Stadion położony jest w miejscu, które każdy, choć trochę estetyczne usposobiony względem otaczającego świata człowiek będzie podziwiać. Piękne i tajemnicze wille z przełomu XIX i XX wieku, jeden z najstarszych kościołów w Krakowie (otoczony nimbem legend o upiornej księżniczce nawiedzającej to miejsce), średniowieczny kamieniołom zamieniony w park i wreszcie stadion – niesamowicie położony na szczycie wzniesienia, bezpośrednio nad parkiem. Brzmi bajkowo i faktycznie w porównaniu do niedalekiej „tłocznej” ulicy Limanowskiego jest to inny, spokojniejszy świat.

Tak położona okolica aż prosi się, aby ją odpowiednio zagospodarować. W dzisiejszych realiach krakowskich, włodarze miejscy skwapliwie postawiliby kolejne apartamentowce (tak się zresztą na Krzemionkach dzieje). Pod koniec XIX wieku, całe szczęście, podgórscy mieszczanie trochę inaczej widzieli rozwój miasta. Jeden z nich, dyrektor szkoły Wojciech Bednarski zakłada park, w którym prowadzi działalność na wzór tej prowadzonej przez dr. Henryka Jordana po drugiej stronie Wisły. Mamy rok 1896 i jak na owe czasy jest to przedsięwzięcie niemalże ekscentryczne. Pięć lat wcześniej inicjuje swoją działalność podgórski Sokół i od razu wykorzystuje podgórski park, jako miejsce ćwiczeń fizycznych. Tak zaczyna się jeszcze nieprofesjonalny, za to obrazoburczy (Jak można biegać? A biegać w krótkich spodenkach? To w tamtych czasach było absolutnie nie dopuszczalne) sport w mieście Podgórzu. Naturalnie pod koniec XIX wieku stadion jeszcze nie istniał, jednak powstanie parku pokazało, w jakim kierunku powinno iść zagospodarowanie terenów przy dzisiejszej ulicy Parkowej.

Jeszcze przed wybuchem Wielkiej Wojny, a więc przed rokiem 1914 w galicyjskim Podgórzu zaczyna się moda na zakładanie klubów sportowych, w tym również piłkarskich. Powstają takie drużyny jak Krakus (1910), Diana (1911) czy KS Podgórze (1913). Burzliwe lata 1914-1918 przerywają ten trend, jednak odzyskanie niepodległości i ogromna euforia z tym faktem związana sprawia, że zainteresowanie futbolem „wybucha” z jeszcze większą siłą. W takiej atmosferze grupa młodzieży z ul. Krasickiego (dawniej Kołłątaja) postanowiła założyć klub sportowy. Jako że nazwa naturalnie się nasuwająca, czyli „Podgórze” była zajęta (jak ze złośliwością wspominają założyciele klubu „przez tych z Zabłocia”) wybrano Polonię (na cześć świeżo odzyskanej niepodległości). Okazało się jednak, że klub Polonia w Krakowie już istniał, więc zmieniono nazwę na Korona, logicznie argumentując, iż Polska dzieliła się na Koronę i Litwę, co w idei nazwy nic nie zmienia. Tak powstał klub, którego nazwą określa się do dziś stadion na Krzemionkach.

Całkowicie normalną koleją rzeczy jest to, że nowy klub, kiedy już dopełni się organizacyjnie i ustabilizuje swoje młode struktury zaczyna rozglądać się za miejscem, które stanie się jego domem. Tak też się stało w przypadku Korony. Droga do własnego boiska nie była jednak łatwa. Klub borykał się z problemami finansowymi i organizacyjnymi. Piłkarze spotykali się nadal przy ulicy Krasickiego i trenowali na łąkach krzemienieckich. Planowano, więc w roku 1922 fuzję ze starszym KS Podgórze, jednak wobec oporu kibiców z Zabłocia połączenie to nie doszło do skutku. Rok później udało się przeprowadzić inną fuzję. Korona przystąpiła do podgórskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół na prawach autonomicznej sekcji piłki nożnej (powstał Sokoli Klub Sportowy Korona). Trzeba powiedzieć, że ruch ten, był nadzwyczaj pożyteczny dla klubu. W końcu uzyskano tak bardzo upragniony lokal klubowy i możliwości do poważnego ubiegania się o parcelę pod boisko piłkarskie. Jak się jednak okazało „opór materii” był nadal duży, o czym świadczy takie pismo działaczy Korony: „Pragnęlibyśmy zwrócić uwagę władz magistrackich, (którym niewątpliwie leży na sercu wychowanie fizyczne młodzieży), aby z okazji 5-lecia istnienia Korony pokazały teraz swe ofiarne serce i ofiarowały parcelę na Krzemionkach podgórskich, o którą tak długo ten klub się stara…” Czyż taką prośbą da się skruszyć kamienne urzędnicze serca? Tak, lecz nie do końca. W roku 1926 parcela klubowi została przyznana jednak bez środków na realizację planów „boiskowych”. Mimo to, siłami tylko i wyłącznie członków klubu ruszyła budowa pierwszego stadionu Korony na krakowskich Krzemionkach.

Nowy obiekt sportowego Krakowa otwarto dopiero na jubileusz 10-lecia Korony a więc w roku 1929. Sprawa ciągnęła się prawie przez trzy lata, ponieważ w trakcie budowy okazało się, iż magistrat nie zezwala na ogrodzenie terenu oraz budowę szatni i stróżówki (swoją drogą bez względu na okres historyczny meandry myśli urzędniczej pozostaną dla mnie zagadką). W końcu sprawę udało się doprowadzić do szczęśliwego końca a czynsz dzierżawny (dla miasta) opiewał na 100 złotych rocznie.

W październiku 1929 roku rozegrano turniej inauguracyjny, w którym zmierzyły się drużyny: Wisły Ib, Legii Kraków, Olszy, Garbarni Ib i oczywiście Korony (puchar zdobyła Wisła). Szkoda tylko, że na tym wyczekiwanym i upragnionym stadionie nigdy nie zagrał w barwach swego klubu, chyba najwybitniejszy zawodnik w historii Korony, Henryk „Antałek” Martyna (od 1930 do 1936 roku podpora obrony reprezentacji Polski, z którą występował na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie). Odszedł do Legii Warszawa rok przed oddaniem obiektu do użytku.

Stadion do roku 1939 dzielił losy zespołu piłkarskiego Korony, która przeżywała chwile świetności (dwukrotnie otarła się o awans do Ligi – najwyższego poziomu rozrywkowego w przedwojennej Polsce), ale też popadała od czasu do czasu w ligową szarzyznę. Trzeba też zaznaczyć, że boisko wykorzystywane było również przez podgórskiego Sokoła, który urządzał na nim różnego rodzaju imprezy patriotyczne i sportowe (świadczą o tym nigdy wcześniej niepublikowane zdjęcia zamieszczone pod artykułem). Zapewne stadion do dzisiaj cieszyłby się lepszą lub gorszą kondycją gdyby nie po pierwsze: wybuch wojny, (co oczywiście nie oznacza automatycznie nieszczęścia dla obiektu architektonicznego), a po drugie ważniejsze: pojawienie się w tej historii osoby Gustawa Beckmana.

Be First to Comment

Dodaj komentarz