Skip to content

To mogła być sportowa książka roku

Posted in Recenzje

Jest wiele przepisów na dobrą książkę sportową. Zwykle wystarczy ciekawy bohater, a jeśli w dodatku odniósł spektakularny sukces owiany aurą tajemnicy, to interesująca lektura murowana.

Adam Nawałka zrobił z reprezentacją Polski coś, czego nikt się nie spodziewał. Na co dzień tajemniczy, charyzmatyczny i w dodatku nie udziela wywiadów, co jeszcze bardziej podsyca ciekawość. Po udanych eliminacjach i emocjonujących mistrzostwach we Francji każdy kibic zadawał sobie kilka pytań: Co selekcjoner zrobił, że reprezentacja gra na miarę swoich możliwości? Jak budował tę drużynę? Jakie decyzje podejmował? Jaki jest na co dzień? Jak pracuje? I wtedy dowiadujemy się, że wydawnictwo SQN oraz Marcin Feddek pracują nad książką opisującą kulisy reprezentacji. Celowo piszę „opisującą”, a nie „ujawniającą” bo z założenia miała być to książka bez tanich sensacji i skandali. Co nawet pochwalam. Myślę sobie, w przypadku Nawałki i tej reprezentacji już sam merytoryczny opis tego jak wyglądało życie w tej drużynie oraz opis pracy selekcjonera będą ciekawe. W dodatku, autorem będzie dziennikarz, który był najbliżej tych wydarzeń. Naprawdę czekałem na tę książkę, bo Nawałka, to najciekawszy osobowościowo i pod kątem stylu pracy oraz wyników polski trener ostatnich lat.

Rzadko kupuję książki w dniu premiery, ale w tym przypadku nie chciałem czekać ani dnia dłużej. Jest, kupiłem, jeszcze tylko dotrzeć do domu i czytamy. Oczywiście rozumiałem, że to pierwsza książka Marcina Feddka, że ma być rzetelna, że ta reprezentacja jest ultraprofesjonalna, a to musi oznaczać element nudy, bo droga do mistrzostwa to nudy – treningi, wyrzeczenia, ciężka praca. Czytam pierwsze 50 stron i mówię sobie: nie oceniaj, na pewno się rozkręci, po 150 stronach z pewnością przeczytam coś, co mnie zaskoczy. Wychodzę z założenia, że artykuł lub książkę, warto przeczytać nawet dla jednego zdania, ale takiego, które daje do myślenia, zmienia ocenę zdarzeń, wyjaśnia coś lepiej niż wszystko, co przeczytałem dotychczas. Minęło 200 stron i nic.  Naturalnie oglądałem wszystkie mecze reprezentacji, byłem na kilku treningach, przeczytałem wiele artykułów na jej temat, generalnie interesowałem się tematem bardziej niż przeciętny kibic, więc trochę trudniej mnie zaskoczyć nową informacją. Ale nadal miałem nadzieję, że dowiem się czegoś nowego o reprezentacji lub selekcjonerze.

Czego się dowiedziałem po przeczytaniu ponad 400 stron? Jak wyglądały treningi reprezentacji, jak przebiegały mecze eliminacyjne i podczas Euro 2016, oraz że Marcin Feddek robi super analizy na potrzeby Cafe Futbol. Opisy meczów są zbędne i nudne, dla kogoś kto zna ich przebieg. Treningi same w sobie są nudniejsze od meczów, ale ok. jak się je ogląda z wysokości trybun można zawsze coś ciekawego zaobserwować, wywnioskować np. jakim składem zagra drużyna itp. Ale kiedy się o nich czyta można jedynie zasnąć przy opisie kolejnego rozegrania rzutu wolnego. To, że Feddek robi super analizy w Cafe Futbol wiedziałem już przed przeczytaniem książki, fajnie się je ogląda, ale nie o nich czyta.

Szkoda, bo to sportowa książka roku mogła być. Szkoda, bo to książka, która w ciekawy sposób mogła jeszcze bardziej wzmocnić wizerunek selekcjonera i reprezentacji. Jednak opisy treningów i meczów to za mało by było interesująco, wciągająco i odkrywczo, to jedynie fajna powtórka z tamtych wydarzeń, nawet nie z emocji, bo te lepiej przywoła skrót wideo konkretnego meczu. Niemniej dobrze, że o tym czasie tej reprezentacji książka powstała, ale ja czekam już na następną.

Be First to Comment

Dodaj komentarz