Skip to content

Stare i nowe – stadion Ferencvárosi Torna Club.

Posted in Futbolowe miejsca

W Budapeszcie bywałem wielokrotnie. Lubię to miasto za klimat, architekturę, termy, jedzenie ( mógłbym tak wyliczać długo). Jednak to co najbardziej pociąga mnie w węgierskiej stolicy to historia futbolu (niektórzy z moich znajomych uważają to za „lekkie” wynaturzenie 😉 ) . Legendarna naddunajska szkoła piłki nożnej, kluby z XIX-wieczną tradycją (Újpest FC-1885, MTK Budapest FC-1888, Budapesti TC-1885), wspaniali piłkarze (Puskás, Albert, Bozsik, Sarosi), Stadion Ludowy (od kilku lat imienia Ferenca Puskása). Wyliczać można „przewagi” budapesztańskiej piłki jeszcze długo. Miniona chwała a dziś…ogórek ze śmietaną czyli mizeria…

Kiedy wjeżdża się do Budapesztu „tanimi” liniami autobusowymi z Krakowa, możemy zobaczyć stadion MTK Budapeszt. A gdy dojedziemy na Nepliget, gdzie wysiadka jest obowiązkowa (najzwyczajniej w świecie jest to koniec trasy), naszym oczom ukazuje się zmodernizowany, piękny i pachnący świeżością zieloniutkiej trawy stadion klubu Ferencvárosi Torna Club czyli dawny Florian Albert Stadion. Dziś na co złorzeczą fani klubu Groupama Arena (ot, znak naszych czasów…).

Ferencvárosi Torna Club nie jest najstarszym klubem piłkarskim Węgier (1899), ale na pewno najbardziej utytułowanym. Dwadzieścia osiem razy zdobywał mistrzostwo Węgier (pierwsze w 1903 roku – był to trzeci sezon madziarskich rozgrywek ligowych), dwadzieścia razy wygrał Puchar Węgier, w roku 1965 sięgnął po Puchar Miast Targowych (poprzednik pucharu UEFA czyli dzisiejszej Ligi Europy), dwa razy zdobył Puchar Mitropa (1928 i 1937). Prawda jednak jest taka, że podobnie jak cała węgierska piłka, klub od końca lat osiemdziesiątych staczał się w ponurą otchłań byle jakości.

Kiedy w roku 2011 realizowałem wraz z moimi redakcyjnymi kolegami reportaż o „Złotej Jedenastce” odwiedziliśmy stadion, wtedy jeszcze imienia genialnego gracza Ferencvaroszu Floriana Alberta. Architektonicznie był to jeden z najbrzydszych obiektów sportowych na jakich miałem okazję bywać. Wyglądał jakby złożony z różnego rodzaju i wielkości klocków lego. Mimo to, każdy człowiek z odpowiednio rozwiniętą wrażliwością futbolową 😉 wyczuwał aurę „świętości” miejsca. Działacze przyjęli nas, bezimiennych dziennikarzy z Polski, w sposób całkowicie potwierdzający słuszność odwiecznego przysłowia „Polak, Węgier dwa bratanki”. Nie tylko wpuszczono nas na murawę stadionu ale też pokazano zaplecze klubowe i oprowadzono po zamkniętej dla normalnego zwiedzania sali z pamiątkami ilustrującymi historię klubu. Z tej też wyprawy pochodzi pierwsza część zdjęć które dziś dla Państwa publikujemy.

O tym jak zmienił się stadion i jego otoczenie po przebudowie  możecie się Państwo się sami przekonać oglądając zamieszczoną galerię (stan z lata 2014).

Dla uzupełnienia wiadomości trzeba napisać, iż pierwsze boisko klubowe powstało w roku 1900. Obiekt z „prawdziwego” zdarzenia wybudowano w latach 1910-11. Murawę z trzech stron okalały drewniane trybuny, a w jednym z rogów stał  budynek klubowy. Ten stan rzeczy zmienił się w roku 1974 kiedy to na jubileusz 75-lecia klubu wybudowano nowy stadion o pojemności 18100 widzów. Zachowano układ „trójstronny” trybun a bryłę zamykał budynek zaplecza klubowego. Odsłonięto także pomnik upamiętniający pierwszego prezesa Ferenza Springera.

Współczesny obiekt powstał w roku 2013, na jego trybunach może zasiąść około 24000 widzów. Otwarte jest również nowoczesne muzeum klubowe. Zmieniło się także otoczenie stadionu i w niczym nie przypomina tego trochę zaśmieconego miejsca sprzed czterech lat. Pomnik ku pamięci prezesa Springera przeniesiono przed stadion, a obok odsłonięto drugi, poświęcony Albertowi Florianowi. Idąc na stadion od strony stacji Nepliget zobaczymy również monumentalnego metalowego orła trzymającego w szponach futbolówkę. Jest to nic innego jak symbol klubu – Zielony Orzeł.

Kiedy dziś rozmawia się z kibicami Ferenzvarosu wyczuwamy dumę z nowego „domu” ich ukochanego klubu. Fani innych zespołów mówią z przekąsem „kogo premier Orban lubi ten ma…kogo nie szanuje, ten gra na czym gra…”.

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz