Skip to content

Recenzja książki Skoczkowie, przerwany lot Dariusza Jaronia

Posted in Bez kategorii

Dla tych co nie lubią czytać:

Ocena na załączonym obrazku poniżej. Duży kciuk w górę plus grymas. Świetna pozycja!

Dla tych co akurat pracują i szukają treści do prokrastynacji:

Czasami zdarza się, że szósty zmysł nam podpowie tak: tę książkę musisz przeczytać. I nie wiemy, dlaczego. Niby to nie do końca nasz temat. Niby tak dużo znowu nie czytamy książek. Wolimy zagrać w grę czy oglądnąć serial. Ale czasami po prostu coś nas zmusza do przeczytania danej pozycji.

O książce Dariusza Jaronia dowiedziałem się oglądając program z Olafem Lubaszenką na youtubowym Kanale Sportowym. Została ona tam zarekomendowana jako jedna z ciekawszych lektur, którą aktor czytał w ostatnim czasie. Od razu poczułem, że to jest to. Wbiłem na wyszukiwarkę, szybkie zamówienie online i wkrótce książkę trzymałem w rękach. Sportowcami z okresu międzywojennego zainteresowałem się kilka lat temu, kiedy zorganizowano o podobnej tematyce wystawę w Budapeszcie. W przypadku książki Dariusza Jaronia mogłem zapoznać się z fascynującym życiorysem polskich narciarzy: Bronisława Czecha, Stanisława Marusarza i Heleny Marusarzówny. Od razu zaznaczam, że nie jestem z tych co z wielką pasją łażą po górach. Jestem człowiekiem nizinnym, wolę wodę, plażę, a obijanie się spoconym po schroniskach to nigdy nie były moje klimaty. Mam podobny stosunek do skoków narciarskich, jak i ogólnie do sportów zimowych. Dla mnie skoki narciarskie, a w szczególności koczowanie pod skocznią w postaci kibica to jakiś absurd. No i taki typek, jak ja, wciągnął tę książkę w dwa wieczory. To chyba autorowi o czymś świadczy…

Pamiętacie świetne horrory lat 80-tych? Obcy, Coś czy Lśnienie? Tak jest właśnie skonstruowana ta książka. Akcja rozwija się powoli. Poznajemy dzieciństwo naszych bohaterów, początki narciarstwa w okolicach Zakopanego. Potem bierzemy udział w prestiżowych turniejach narciarskich na całym świecie, gdzie Polacy walczą o coraz większe uznanie i budują podwaliny dzisiejszych sukcesów. Aż w końcu w ostatniej tercji wybucha wojna i zaczyna się jazda bez trzymanki. Historia tragiczna, ale miejscami tak sensacyjna, że musiałem przed samym spaniem odkładać książkę i dać sobie trochę czasu na wyciszenie. Zrozumiałem co dla Polaków tak naprawdę znaczą góry, jaka w tych górach kryje się symbolika. A skoki. Przecież to rzecz narodowa. Masz stosunek ambiwalentny do skoków? Tak? No to nie jesteś Polakiem. Acha. Po odłożeniu książki miałem szczerą ochotę pod przykryciem nocy podjechać pod jakiś sklep niemieckiej sieci spożywczej i walnąć cegłą w szybę. Przykro mi. Proszę mi wybaczyć. Jestem już za stary na poprawność polityczną.

Czuję też, że dla autora ten temat to sprawa osobista. Musiał go po prostu zgłębić, przerobić, dodać tam cząstkę siebie. Nie dla rozgłosu, nie dla niezliczonych sprzedanych egzemplarzy. Po prostu musiał.

Jest to lektura sportowa, historyczna i emocjonalna. Rzadkość w dzisiejszych czasach, żeby coś zawierało tak dużo treści i przy okazji było tak dobrze napisane i skomponowane. Ani śladu postmodernizmu. I bardzo dobrze.

 

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz