Skip to content

PR głupcze!

Posted in Osobliwe sportu przeżywanie

Wakacje to w świecie futbolu sezon ogórkowy – jedyne, czym kibic może się emocjonować to transferowe plotki i wyniki meczów sparingowych. Bo już występy polskich klubów w eliminacjach europejskich pucharów to przygoda na raptem kilka tygodni – w przypadku Lecha i Arki skończyła się szybciej niż wakacje… Na pierwszy rzut oka nuda. Ale nie do końca. Z tych pozornie nic nieznaczących wydarzeń można wyciągnąć ciekawe obserwacje np. na temat public relations lub marketingu.

W piłce lato to również czas seriali, albo inaczej sag transferowych. W ostatnich dniach grali prawdziwy hit – to ta produkcja francusko-katarsko-hiszpańska z Neymarem w roli głównej i totalny kit, czyli polsko-amerykański wytwór z Freddy’m Adu. Różnica jest dokładnie taka sama jak po między filmem Ciacho i Top Gun. Ale nie o kinie miało być, a o PR. Pytanie tylko jak ten skrót odczytują kluby polskiej Ekstraklasy?

Sandecja Nowy Sącz i Śląsk Wrocław pokazały, że PR to na pewno nie Public Relations…, więc co to w takim razie oznacza? Polskie Radio? Dwa kluby, dwie różne historie, ale efekt ten sam – wystawienie się na śmieszność, kompromitacja i pokazanie, że w klubowym słowniku brakuje też innego zwrotu na literę „P”, profesjonalizmu. Śląsk Wrocław, klub wydawałoby się poważny, mający już jakąś markę i aspiracje prezentuje nowych piłkarzy, którzy mają rozgrzewać swoją grą kibiców przez cały sezon i zapełniać trybuny stadionu. Ważna rzecz, w okresie wakacyjnym kluczowa, bo transferami kibic żyje 24 godziny na dobę przed startem ligi. Ci wybrańcy Śląska rzecz jasna stawiają się na prezentacji, chociaż w tym przypadku prezentacja to chyba za duże słowo, ubrani gorzej niż gdyby się wybierali na dyskotekę. Poprosiłbym o komentarz jakiegoś stylistę lub szafiarkę, ale tu nie ma, co komentować, tu trzeba od razu dzwonić po lekcję do Jacykowa czy innego guru od ciuchów. Czterech na pięciu piłkarzy wystąpiło w krótkich spodenkach, ale takich, że Mariusz Max Kolonko wstydziłby się w nich iść wyrzucić śmieci. We Włoszech to niedopuszczalne – uczmy się od nich nie tylko calcio, ale i sznytu. Klub piłkarski już dawno nie jest organizacją, która zrzesza kilkunastu zapaleńców, którzy lubią sobie pograć w piłkę. Dziś to element show-biznesu, albo idziesz do kina, albo na mecz.

sw

Kolejnym godnym uwagi przypadkiem była szopka, jaką Sandecja Nowy Sącz odstawiła z Freddy’m Adu, bo testami tego nazwać nie można. Chłopakowi zostało już tylko nazwisko. Mało kto pamięta, kiedy ostatnio strzelił jakiegoś gola i w jakim klubie grał, ale na warunki Ekstraklasy byłoby to wydarzenie jeśli Adu trafiłby do Sandecji. Tylko w tym przypadku nie chodziło w żadnym razie o aspekt sportowy i o to czy chłopak się nadaje piłkarsko czy nie. Chodziło o rozgłos, tani rozgłos. Dyrektor sportowy Sandecjii tuż po wylądowaniu piłkarza w Polsce obwieszcza na Twisterze: „My swój cel osiągnęliśmy już po 5 minutach”. A potem było tylko gorzej, kiedy do dyskusji włączył się trener Mroczkowski i wyjawił, delikatnie mówiąc, że taki piłkarz go nie interesuje. To, że każda osoba z klubu miała swoją wersję wydarzeń to wiadomo, złamanie pierwszej zasady wizerunkowego abecadła. Oczywiście klub pożegnał Adu po odbyciu badań lekarskich, bo to najlepsza wymówka. Rozgłos był, ale na pewno nie taki, o jaki chodziło… W sporcie reguła „nie ważne jak mówią, byle mówili” nie działa, bo to biznes oparty na wizerunku. Kluby sprzedają emocje, a te kształtowane są na boisku poprzez piłkarzy i poza boiskiem przez działania komunikacyjne i marketingowe klubu oraz zawodników, dziennikarzy. Aspiracje Sandecji pewnie nie są wielkie i po tej wpadce kibiców ona nie straci, ale niesmak pozostał. W sumie to udało się, Sandecja będzie się już zawsze kojarzyła z Adu, ale negatywnie.

Na koniec wizerunkowa lekcja z samego topu. PSG kupuje Neymara. Szok. 222 mln. za jednego zawodnika. Absolutny rekord świata. Ale w tym przypadku nie jest ważne gdzie Brazylijczyk przechodzi, ale kto za to płaci. Gotówkę wyłożył rząd Kataru, który mocno inwestuje w paryski klub. PSG nie mogłoby takich pieniędzy zapłacić, bo złamałoby finansowe fair play… a tak złamało tylko zwykłe fair play i wrogo przejęło gwiazdę Barcelony. Aspektów tego transferu jest tyle, że można by napisać niezły doktorat na biznesowej uczelni. Tym kluczowym jak się okazuje jest wizerunek. PSG daje sygnał, że jest poważnym klubem, z aspiracjami, chce się bić z najlepszymi i po to ściągą piłkarza ze światowego top 5. Wzrasta też prestiż ligi. Miliony Brazylijczyków nie tylko zaczną oglądać ligę francuską, ale również śledzić media społecznościowe PSG. Najważniejszy jest jednak wizerunek Kataru, a właściwie Mundialu 2022, a obecnie są z tym poważne problemy. Pomijając oskarżenia korupcyjne i inne związane z tym historie, czy niewolnicze traktowanie robotników, którzy mają wybudować stadiony. Teraz ważniejsza jest polityka, a na tym polu jest gorąco, bo kilka państw sąsiadujących: Arabia Saudyjska, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn oraz Malediwy zerwało z Katarem stosunki dyplomatyczne i zablokowało szlaki komunikacyjne. Neymar jako ambasador mistrzostw świata, które odbędą się za 5 lat ma być lekiem na wizerunkowe problemy Kataru.

Dlaczego wizerunek w sporcie jest taki ważny? Bo na nim się zarabia. Czym się różni PR od reklamy? PR to, to co mówią o tobie inni, a reklam to, to co sam o sobie mówisz. Jak powiedział kiedyś Piotr Tymochowicz żyjemy w erze wizerunku. Wizerunkiem można albo wiele wygrać, albo wiele przegrać, a w sporcie ma to ogromne znaczenie. Niewiele osób zna Messiego, czy Lewandowskiego, ale wszyscy znamy ich wizerunek. Zbudowali go na boisku i poza nim. Zarabiają na nim, bo kibice chcą się z nimi identyfikować. Ze zwycięstwami, ale nie tylko, bo i Messi, i Lewandowski mieli też porażki, ale to tylko czyni ich wizerunek bardziej ludzkim. W sporcie jest tylko jeden przepis na sukces finansowy: sukces sportowy + wizerunek + emocje. Jeśli polskie kluby chcą zacząć zarabiać i gonić Europę to muszą to zrozumieć.

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz