Skip to content

Niezwykła przygoda sędziego Josepha Odarteia Lamptey’a

Posted in Osobliwe sportu przeżywanie

Jest 12 listopad 2016 roku. Na Peter Mokaba Stadium w  Polokwane toczy się pojedynek eliminacyjny do Mistrzostw Świata w Rosji, między RPA i Senegalem. Mecz nawet niezły, przecież jedna i druga drużyna jakąś tam markę w świecie mają. Wydaje się, że w ten piękny słoneczny dzień nic nie wybije z rytmu tych, którzy zaangażowani są w to widowisko.

Kibice (jak to w RPA) wyją wniebogłosy na szatańskich wuwuzelach. Niektórzy uprawiają jakieś tajemnicze szamańskie tańce, strojąc przy tym miny, które przypominają afrykańskie maski ceremonialne. Ale żeby nie było, są też ludzie kibicujący w sposób dokumentnie europejski. Na boisku biegają w tę i z powrotem piłkarze, usilnie (jak to futboliści) starając się sieknąć bramkę albo najlepiej dwie swojemu przeciwnikowi. Generalnie mecz wyrównany, choć wydaje się, że Senegal jest troszkę lepszą drużyną. Wszystko toczy się swoim tempem i w super przyjaznej atmosferze.

Jednak gdzieś w grupie poruszających się zgodnie z kierunkiem akcji białych i żółtych koszulek czai się słaby punkt. Felerna część misternej konstrukcji meczu. Konstrukcji, która właśnie przez ten mankament, rypnie o ziemię, rozpadając się na drobne kawałki. W czarnym stroju, od czasu do czasu przypominając o swojej obecności głośnym gwizdaniem, biega po boisku sędzia Joseph Odartei Lamptey. Jest Ghanijczykiem, choć nie wiem czy ludu Akan czy Ewe. Pewne jest to, iż uświęcony został na sędziego międzynarodowego i dlatego właśnie jest w tym miejscu, w którym jest. Powierzchowność jego nie jest imponująca. Niezbyt wysoki z dużą głową i lekko odstającymi uszami. Nad wargą pyszni się wąsik a la Rudolf Valentino, który w przeciwieństwie do słynnego amanta, uroku mu nie dodaje.

Puki co, mecz trwa. Lecz śruby sędziowskiego kawałka konstrukcji już się luzują. W głowie kłębią się myśli jak chmury burzowe. Czeka w napięciu. Jest przyczajony jak tygrys, a zamiary ukryte ma na samym dnie swej łysej głowy. Wreszcie! Może gwizdnąć! 41 minuta, zawodnik RPA dośrodkowuje, a piłka z głośnym plasknięciem uderza w udo obrońcy Koulibaliego. Akcja dzieje się w polu karnym Senegalu. Francuscy komentatorzy BeINsport z wdziękiem informują, że mamy rzut rożny.

 

Ale, ale, coś jest nie tak! Z hukiem zaczyna walić się misterna konstrukcja meczu. Joseph Odartei Lamptey robi minę Zulusa Czaki. Zastanawia się, uprawiając przy tym stosowną mimikę. Chwyta się teatralnie za ucho, konsultując sytuację z sędziami bocznymi. Jednak nie ma przebacz. Gestem cesarskim wskazuje na wapno. Rzut karny…Koulibaly wytrzeszcza oczy, siłą woli zatrzymując je w oczodołach, komentatorzy zdumieni wykrzykują „ Impossible! Impossible!”. Kibice zdziwieni, drużyna Senegalu zdziwiona, nawet gracze RPA przyjmują decyzję sędziego z lekkim niedowierzaniem. Jednak jak się powiedziało „A”, trzeba powiedzieć „B”. Karny to karny. Hlatshwayo podchodzi i…jeden dla RPA. Mission complete, buczy w głowie arbitra…Mission complete…

Epilog

RPA mimo przewagi Senegalu wygrało mecz 2:1.
Sędzia Joseph Odartei Lamptey został dożywotnio wykluczony z jakiejkolwiek działalności związanej z piłką nożną na szczeblu krajowym i międzynarodowym. Został uznany za winnego złamania regulaminu Kodeksu Dyscyplinarnego FIFA (artykuł 69, paragraf 1), czyli celowe wpływanie na wyniki meczów w eliminacjach do mundialu w Rosji w 2018 roku.

P.S
Dodatkowo, co jest nawet bardziej niespodziewanie niż eliminacja sędziego, nakazano powtórzenie meczu RPA-Senegal.

Be First to Comment

Dodaj komentarz