Skip to content

Mecz Stulecia [6-3]

Posted in Historia

65 lat temu odbył się Mecz Stulecia, w którym węgierska Złota Jedenastka wygrała 6:3 z niepokonaną przez 90 lat Anglią. Warto więc sięgnąć do kilku anegdot o tym meczu z naszej książki „Mistrzowie bez tytułu” obrazujących wagę i późniejszy mit jakim ten mecz obrósł. Węgrzy chcą nawet dzień 23 maja, czyli datę rewanżu z Anglikami wygranego 7:1 uczynić oficjalnym świętem Złotej Jedenastki, ponieważ 25 listopada, jest już zajęty w kalendarzu. Poczyniono już w tej kwestii odpowiednie kroki prawne.

Jenő Buzánszky

Na marne byłoby wygranie mistrzostwa świata, gdybyśmy nie wygrali jednak tych meczów z Anglikami. Bo niejedna drużyna, której udało się wygrać mundial, jest teraz zapomniana, a my nadal żyjemy w pamięci kibiców.

***

Na początku oślepił nas jednak blask złotego medalu olimpijskiego. Był to pierwszy wielki sukces węgierskiego futbolu po przegranej wojnie. Dzięki temu angielska federacja zaprosiła reprezentację Węgier na Wembley z okazji swojego 90. jubileuszu. Tak, żeby pokazać światu, że żaden mistrz olimpijski nie może się z nimi równać. Anglicy przez 90 lat byli niepokonani na swoim terenie przez drużynę z kontynentu. My z kolei mieliśmy serię bez porażek od 1950 roku. Ten mecz miał zadecydować o tym, kto jest najlepszy na świecie. Samo określenie „Mecz Stulecia” wymyślili Anglicy.

***

Za mecz z Anglikami [6:3 – przyp. red.] dostaliśmy 10 tysięcy forintów. Była to prawie roczna średnia pensja na Węgrzech.

***

Ciekawostką jest to, że nasz pierwszy mecz z Niemcami [mecz grupowy wygrany 8:3 na MŚ w 1954 r. – przyp. red.] prowadził Anglik o nazwisku Ling oraz liniowy z Walii Griffiths. Ci sami sędziowie dziesięć dni później gwizdali mecz finałowy [finał MŚ w 1954 r. – przyp. red.]. Mając w pamięci nasze wygrane z Anglikami 6:3 i 7:1, pozwolili oni na bezkarne faulowanie Puskása, a potem nie zaliczyli prawidłowego gola.

György Szöllősi

Stalin zmarł w 1953 roku. Gdyby nie to, nigdy nie udałoby się zorganizować meczu z Anglikami, bo byłoby to ryzykowne. Ale po jego śmierci, jesienią, zorganizowano Mecz Stulecia na Wembley. Zakończył się wynikiem 6:3 dla Węgrów. Wtedy cały świat usłyszał o Złotej Jedenastce. Drużyna piłkarska wzmacniała pozycję Farkasa, a on umacniał status futbolu. Wówczas nazwano Węgry Futbolią i wydawało się, że będzie to największy sukces futbolowy w historii sportu. Dla tej drużyny zbudowano Népstadion. To był wtedy najnowocześniejszy stadion świata. Mogło na nim zasiąść 100 tysięcy widzów.

Péter Bozsik

Zwróćmy uwagę na to, że w tym dla nas najbardziej znanym i optymalnym składzie Złota Jedenastka w sumie zagrała tylko pięć razy. Zawsze były jakieś przetasowania na pozycjach. Jednak najbardziej legendarny mecz, 6:3 z Anglikami, Węgrzy rozegrali w swoim wymarzonym składzie.

Tadeusz Olszański

Wembley 6:3, ogromny sukces. Potem rewanż w Budapeszcie wygrany 7:1. Niespodziewanie okazuje się, że drużyna tego zniszczonego i upokorzonego kraju jest najlepsza na świecie. To jest wielka nadzieja wszystkich Węgrów, którzy odczuwają satysfakcję: nie zginęliśmy, żyjemy, liczymy się. To jest dla nich wielka sprawa.

Krzysztof Varga

Jest taki film 6:3, który polecam każdemu. Jest w nim bardzo symboliczna scena. Kiedy węgierska Służba Bezpieczeństwa przesłuchuje faceta, jednocześnie w radiu leci transmisja z meczu Anglia-Węgry rozgrywanego na Wembley. W pewnym momencie pada gol i ten skatowany gość ściska się razem z ubekami. Ofiarę i oprawcę jednoczy sukces Złotej Jedenastki, tak jak jednoczył on naród.

***

Zwycięstwo 6:3 nad Anglią jest w panteonie największych wydarzeń historycznych Węgier. Zwłaszcza, że to jest nacja, która lubuje się w swoich traumach i klęskach – od 955 roku, czyli od klęski na Lechowym Polu, po przegraną drugą wojnę światową. Przeciętny Węgier ma z tyłu głowy korowód nieustannych nieszczęść, a taki mecz daje symboliczne zwycięstwo. Dla partii komunistycznej jest to wygrana nad imperializmem, dla narodu to demonstracja, że Węgry nie są małym, stłamszonym pod sowieckim butem krajem na obrzeżach Europy.

 

Powyższe cytaty pochodzą z książki „Mistrzowie bez tytułu. Legenda Złotej Jedenastki”, wydanej w październiku tego roku nakładem wydawnictwa Arena.

Be First to Comment

Dodaj komentarz