Skip to content

List otwarty do DD.

Posted in Recenzje

Drogi Panie Dariuszu.

Piszę do Pana ten list gdyż niedawno miałem okazję nabyć i przeczytać książkę pod tytułem „Dziekan”. Pierwszy rzut oka na okładkę pozwolił mi stwierdzić, że nie jest to pozycja opisująca niewątpliwe pasjonujące losy któregoś z dziekanów polskich szkół wyższych, a stworzona wspólnie z Arkadiuszem Nakoniecznikiem Pańska autobiografia. Przyznam, z radością zatarłem ręce i bez chwili wahania wysupłałem kwotę pozwalającą nabyć rzeczoną książkę.

Jestem człowiekiem młodszym od Pana, ale na tyle dojrzałym by pamiętać Pańską grę w Legii czy Celticu. Nie ma, co ukrywać, że skala talentu Pana była wyjątkowa. Nawet teraz, po wielu latach brakuje mi kogoś wśród polskich piłkarzy, kto z fantazją porównywalną do Pańskiej decydowałby się na indywidualne pojedynki z przeciwnikami boiskowymi, przy okazji w miarę często je wygrywając. Nie będę ukrywał również, że sławie piłkarskiej dorównywała ta poza boiskowa. Ja, jako młody sympatyk piłki kopanej, nie interesowałem się podobnymi sprawami, ale nawet w świecie bez Internetu, informacji o takim czy innym wydarzeniu pojawiało się dużo.

dariusz-dziekanowski-dziekan-b-iext28667615

Tym bardziej z ogromną ciekawością zabrałem się za lekturę. Czytałem, czytałem i…Nic. Pustynia, piasek, droga na Ostrołękę. Ktoś reklamujący książkę napisał, że znakomicie się ją czyta. Tak, to prawda. Tylko ile czasu można wgryzać się w oklepane banały dotyczące piłkarskiego życia. Urodziłem się, miałem talent, piłka była dla mnie najważniejsza…Stopniowo mój rozpęd w poznawaniu Pańskich opowieści grzązł w błotnistej, lepkiej nudzie. Doszło nawet do tego, że kiedy myślałem o powrocie do lektury, zwyczajnie nie chciało mi się tego robić. Czytanie wyznań małego chłopczyka, opowiadającego wzorowo wyczyszczone z wszelkich grzeszków historie swojej zatroskanej rodzicielce jest tak samo nużące jak niewiarygodne.

Dlaczego nie zdecydował się Pan, pisząc tę książkę na szczere wyznania dotyczące różnego rodzaju zdarzeń z Pańskiego życia? Przecież, kto, jak kto, ale Pan ma, o czym pisać. Jak mało komu, potrzebne jest Panu osobiste katharsis. Każdy, a zwłaszcza ktoś funkcjonujący w sferze publicznej nawet, jeśli długo tłamsi w sobie różne przeżycia, błędy i pomyłki życiowe, w końcu dochodzi do wniosku, że jedyną drogą ucięcia krzywdzących insynuacji jest opowiedzenie tych historii ze swojego punktu widzenia. To, że w żaden sposób nie ustosunkował się Pan do opinii o swoim alkoholizmie, niestabilności emocjonalnej czy problemach uczuciowych jest po prostu tchórzliwe. Na pytanie, dlaczego Pan tego nie zrobił odpowiedzi może być wiele i każda może być wiarygodna. Ja jednak uważam, że mimo upływu lat i bagażu zebranych doświadczeń życiowych jeszcze Pan nie dorósł, a mały rozkapryszony chłopiec, który w Panu żyje, nie pozwala na męskie zmierzenie się z rzeczywistością. Nie chcę w tym liście oceniać Pana życia, mogę tylko ustosunkować się do treści książki, wszak jest to autobiografia. Wiem, że Pańska kariera sportowa i życie prywatne tak miałkie i szablonowe nie było. Można oczywiście szerokim łukiem omijać skandale, udając, że ich nie było. Ja jednak nie dowiedziałem się nawet, dlaczego, mimo że był Pan talentem niezwykłym kariera Panu gdzieś uciekła. Może przydałaby się jakaś refleksja po tylu latach. Może przydałoby się, choć parę szczerych słów o tym, co działo się w Pańskiej głowie, kiedy przepadały kolejne okazje, aby zostać naprawdę wielkim piłkarzem. Żeby takie rzeczy napisać, trzeba być mężczyzną, a Pan najwidoczniej jeszcze nie dorósł…

 

Z pozdrowieniami i żalem za straconym nad książką czasem

 

Czytelnik

One Comment

  1. Krawczyk Paweł
    Krawczyk Paweł

    BRAWO!!!-tak samo byłem zażenowany.I nie tylko brakiem szczerych wyznań D.D. ale przede wszystkim stylem,jakim została ta autobiografia napisana….

    20 lipca 2016
    |Reply

Dodaj komentarz