Skip to content

Idée fixe, piłka nożna i kryminał

Posted in Recenzje

Piłka nożna to rzeka niosąca nieskończoną liczbę tematów. Jest jak Wisła czy Odra w czasach wielkiej powodzi z pamiętnego roku 1997. Każdy znajdzie w jej burzliwych wirach coś dla siebie. Pniaki wyłaniające się raz po raz z topieli, tony niezatapialnych i lekko ślizgających się po falach plastikowych różności, śmieci zabrane przez rzekę w jej szalonym pochodzie, nadęte gazami pośmiertnymi truchła zwierząt czy niezliczone ilości śmierdzącego, lepkiego szlamu. Są takie sprawy, od których obserwator tego strasznego zjawiska odwraca się ze wstrętem. O innych zastanawia się czy nie byłoby dobrze ich wyłowić, osuszyć i naprawić. Tylko czy podjąć to ryzyko? Czy poświęcić kawałek swego szlachetnego zdrowia i wykonać tę ryzykowną operację? Tak naprawdę wszystko zależy od desperacji poszukiwacza, od jego samozaparcia i woli przetrwania zaskakujących niespodzianek, jakie szykuje los w tego rodzaju przygodzie.

Kiedy popatrzyłem na stos nieprzeczytanych książek, który kłębił się na półkach jak stado łowców Pokemonów pod moją kamienicą, poczułem jedność psychiczną z tym anonimowym człowiekiem obserwującym szalony marsz powodziowej wody. Za co się chwycić? Co wyłowić? Może dość o piłce na kilka chwil? Może zanurzyć się w inne tematy? Historia? Kryminał? Fantastyka? Horror? Nieco zdezorientowany, w żaden sposób nie potrafiłem podjąć decyzji, kiedy znienacka w głowie błysnęła żarówka znakomitej idée fixe. Oto objawiła się przede mną, jednocząca wszystkie chwilowe pragnienia powieść Mariusza Czubaja „Zanim znowu zabiję”. Tak, pomyślałem, dwa w jednym, kryminał i piłka nożna. Zaczynam.

…Dwa dni później…

Czytanie odbyło się w tempie iście wyścigowym. Przyznam, że kiedy znalazłem się w Katowicach Rudolfa Heinza (główny bohater książki) nie chciało mi się ich opuszczać. Może trochę dałem się ponieść sentymentom (niektóre zdarzenia odbywały się w miejscach, które znam i lubię), może bardzo ciekawie wpleciony wątek Marca Dutrouxa, Potwora z Charleroi (postaci jak najbardziej złowrogo realnej) wziął mnie pod włos. Może wreszcie inteligentne potraktowanie tematu piłki nożnej kupiło moją sympatię. Jednak prawda również jest taka, że przyjemność z tej książki była trochę dziwna. Jakby naznaczona jakąś skazą. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się, w czym jest problem. Gdzie czai się złowrogie „TO” zatruwające słodką błogość lektury. W końcu doszedłem do wniosku, że nie ma jednego zasadniczego powodu, dla którego w tej powieści coś nie gra. Jest kilka mniejszych, które razem dają się czytelnikowi we znaki. Jakieś uproszczenia akcji, jakieś przesadne, górnolotne sformułowania, jakiś nieszczęśliwie uproszczony język literacki. Tak, tych „jakiś” niedociągnięć jest całkiem sporo. Ale cóż tam, nie oczekiwałem przecież prozy Herberta czy Tyrmanda. Wartko płynie akcja, człek się nie nudzi czytając kolejne karty powieści. Nie wiem czy Mariusz Czubaj jest zainteresowany tematem piłkarskim, może tylko szukał otoczki fabularnej która rzadko wykorzystywana jest w tego rodzaju literaturze. Może chciał zagrać pod publiczkę sięgając do świata futbolu. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że jest to jedna z lepszych książek fabularnych, w których istotną rolę odgrywa moja ulubiona dyscyplina sportu (o innych które czytałem wolę zapomnieć). Napiszę więcej, parafrazując klasyka, „fajny kryminał czytałem”. Z tą pozytywną myślą zapraszam wszystkich do konsumpcji zbrodni i piłkarskich intryg w „Zanim znowu zabiję” Mariusza Czubaja.

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz