Skip to content

György Szöllősi: To nieprawda, że Orban ukradł Węgrom Puskasa

Posted in Historia

Przy okazji polskiej premiery książki „Puskas. Najsłynniejszy Węgier”, która niedawno się ukazała, porozmawialiśmy z jej autorem i jednocześnie oficjalnym ambasadorem węgierskiego futbolu oraz Ferenca Puskasa.

Jest pan chyba osobą najwięcej wiedzącą o Puskasu na Węgrzech. W ilu krajach ukazała się książka „Puskas. Najsłynniejszy Węgier”?

Moja pierwsza książka, która ukazała się na Węgrzech jest znacznie bardziej obszerna, od tej która właśnie została wydana w Polsce. Napisałem ją 12 lat temu dla czytelników z Węgier, jest ona przeznaczona dla znawców tematu i pasjonatów futbolu. Chciałem też napisać pozycję dla odbiorców wiedzących mniej o Puskasu i nie oczekujących zaawansowanych szczegółów. Dla nich przygotowaliśmy  takie CV Puskasa z unikalnymi fotografiami, pokazujące jego życie, ale również najświeższe informacje do jakich udało się dotrzeć, oparte na najnowszych badaniach. Warto też wspomnieć o niepublikowanych nigdzie wcześniej zdjęciach, które pokazują Puskasa w latach dzieciństwa czy podczas pobytu w Madrycie. Jest to książka przeznaczona na rynki zagraniczne, ukazała się w 6 językach. Polskie wydanie jest trzecie po węgierskiej i angielskiej wersji, które jest sprzedawane w danym kraju, inne wersje są dostępne na Węgrzech. Jestem szczęśliwy, że w Anglii i w Polsce to wydawnictwa się do mnie zwróciły z pomysłem wydania.

Mocną stroną książki są fotografie. Wspomniał pan, że są unikatowe i nigdzie indziej nie publikowane?

Tak, zdjęcia zamieszczone w książce są unikalne i dostępne tylko na jej łamach. Nadal trwają pracę w Instytucie Puskasa, gdzie kilka tysięcy zdjęć jest obrabianych i digitalizowanych, a także odnawiane i opisywane są też inne pamiątki, które wróciły do nas z Hiszpanii.

Dzisiaj pierwszy raz zobaczył pan polskie wydanie książki. Jak się podoba?

Bardzo mi się podoba. Każdy autor krytycznie podchodzi do swojego wydania, ja jestem bardzo dumny z polskiej edycji i dziękuję wszystkim za włożoną pracę.

Czy dla młodych Węgrów Puskas jest dalej bohaterem czy tylko dla starszych, którzy interesują się historią?

Dla węgierskich dzieci nadal Puskas jest ważny, bo obecnie nie mają współczesnych wzorców. Grał w Realu Madryt, klub ten dba o jego pamięć, w centrum treningowym stoi nawet jego pomnik. FIFA w każdym roku przyznaje nagrodę imienia Puskasa, jest też zamieszczany na kartach futbolowych dla dzieci. W taki sposób jako ikona piłki nożnej jest obecny nadal. Kiedy w Manchasterze organizowaliśmy wystawę o Puskasu, to mały chłopczyk z wielkim entuzjazmem krzyknął do swojego ojca, że to przecież Puskas, którego ma na kartach futbolowych. Jeżeli uda nam się zrealizować obecny projekt, to Puskas pojawi się również w grze FIFA, obok takich ikon jak Pele czy George Best.

Dzieci grające w piłkę na Węgrzech nadal chcą być Puskasem? Czy raczej Ronaldo lub Messim?

Wiele z nich nadal chce być Puskasem.

Wspominał pan, że ma powstać poważny film o Puskasu. Kto będzie w ten projekt zaangażowany?

Chcemy by w ten film zaangażowały się gwiazdy światowego formatu. Jest jeszcze za wcześnie by mówić o konkretnych nazwiskach, ponieważ obecnie jesteśmy na etapie pisania scenariusza, który jest podstawą.

Puskas jest legendą, ikoną. Patrząc na osobowość i życiorys, który z piłkarzy „Złotej Jedenastki” mógłby być jeszcze bohaterem filmu?

Futbol węgierski ma dużo postaci, które dopiero sami odkrywamy. Ukazują się różne publikacje w języku włoskim i angielskim o takich osobach jak Béla Guttmann, Ernő Egri-Erbstein czy o topowym trenerze, jakim jak Árpád Weisz, który pracował we Włoszech i zmarł w niemieckim obozie koncentracyjnym. Poznaliśmy dużo postaci, które starano się wymazać z pamięci. Ernő Egri-Erbstein w 1949 roku zginął w tragedii lotniczej będąc członkiem drużyny „Grande Torino”. Patrząc jednak stricte na „Złotą Jedenastkę” to można wspomnieć o Gyuli Lóránt, który był internowany, potem wrócił z obozu do Honvedu i do reprezentacji. Następnie wyemigrował do Niemiec, gdzie odniósł duże sukcesy jako trener, zostawiając swoją rodzinę na zawsze, na Węgrzech i zmarł na ławce trenerskiej w Grecji. Na Węgrzech nie pojawiła się nawet informacja o jego śmierci, był persona non grata. Pracował w 10 drużynach Bundesligi, a kiedy był w Bayernie to w szatni Beckenbauerowi i Gerdowi Müllerowi oraz reszcie drużyny powiedział: „Panowie nie macie zielonego pojęcia o piłce nożnej!”. Można przytoczyć też postać Zoltana Czibora, który strzelił gola w finale olimpijskim oraz finale mistrzostwa świata, potem uciekł z kraju i grał w Barcelonie, z którą powrócił do Berna, na ten sam stadion, do tej samej szatni gdzie przegrał finał mundialu z reprezentacją. W finale Pucharu Europy również przegrał 3:2 z Benfiką i w tym meczu także strzelił gola. Walczył w rewolucji w 1956 roku. To była niesamowita postać. Każdy człowiek to osobna historia, jak Sandor Kocsis, król strzelców mistrzostw świata czy Gyula Grosics, który miał być księdzem, a potem ubrany na czarno stał się znanym na całym świecie bramkarzem.

Przy okazji nagrywania reportażu radiowego o „Złotej Jedenastce” wraz z kolegami udało się nam porozmawiać z Jeno Buzanszkym, który był bardzo pozytywnym i energicznym człowiekiem, jak i właśnie z Grosicsem, który natomiast sprawiał wrażenie postaci tragicznej.

Gyula Grosics był bardzo specyficznym człowiekiem, największym intelektualistą w tej drużynie. Sam o sobie mówił, że był outsiderem. Absolutna gwiazda, ale był bardzo melancholiczny. Jako bramkarz puszczał gole, a nie strzelał. Politycznie był inwigilowany, trzymano go w areszcie domowym, nie mógł grać w reprezentacji, nigdy nie mógł zagrać w wymarzonym Ferencvarosu, a także nie mógł rozegrać swojego 100. meczu.  Wracając do Puskasa to pewien serwis internetowy w Anglii wyliczył  ile by teraz Pele i Puskas kosztowali. Oszacowali ile byliby warci w wieku 25 lat, w przypadku Puskasa to jeszcze okres przed grą w Realu Madryt. Pele byłby warty 351 milionów funtów. Jeżeli Neymar kosztował 222 miliony euro to w funtach ok. 180 milionów, a wartość Puskasa oszacowano na 258,7 miliona funtów. Maradona na przykład byłby wart tylko 94 miliony.

Podobno na Węgrzech prawo do wizerunku Puskasa ma Felcsut związany z Orbanem, a Honved nie może go wykorzystywać. Czy nie uważa Pan, że Orban ukradł Węgrom Puskasa?

To są błędne informacje. To co się nie podoba kibicom Honvedu to fakt, że akademię piłkarską w Felcsút nazwano po Puskasu. Założyciel akademii, czyli Viktor Orban, poprosił osobiście o zgodę rodzinę Puskasa 11 lat temu. Chętnie się zgodzili, wcześniej przecież Orban często rozmawiał z Puskasem o potrzebie otwarcia akademii piłkarskiej. Honved nazwał stadion imieniem Józsefa Bozsika, a akademię nazwano Akademią Futbolu Węgierskiego, nie nawiązując do żadnej znanej postaci tam grającej. Można powiedzieć, że i w przeszłości, i obecnie samorząd dzielnicy Kispestu jak i dyrekcja klubu nie interesowali się za bardzo swoją historią, nic nie zrobili w celu upamiętnienia swojego dziedzictwa. Zatem kibice mogą mieć raczej pretensje do zarządców swojego klubu. Pojawiają się też zarzuty, że trofea i pamiątki Puskasa znajdują się w akademii w Felcsút. Powód jest taki, że gdy te rzeczy wróciły z Hiszpanii, córka Puskasa chciała podarować te pamiątki Realowi, jednak kiedy zobaczyła prace nad akademią, to Anikó powiedziała, że ojciec też by chciał żeby to zostało w akademii na Węgrzech. Dużo pracowaliśmy nad tą kolekcją, żeby ją przygotować do wystawienia. Organizowaliśmy wystawy w Madrycie, Atenach, Manchesterze czy w Kluż-Napoce. Po cichu jednak dodam, że zaproszenia z Kispestu nie było. To, że te przedmioty wróciły na Węgry jest wartością dla wszystkich Węgrów i mało brakowało, a stały by one dzisiaj w muzeum Realu. 10-15 lat temu, wśród ludzi wpływowych, bogatych, włodarzy klubu nikogo to nie interesowało, oprócz premiera Orbana. Kibice Puskasa, czy Honvedu mogą być wdzięczni za to co zrobił tworząc Akademię Puskasa. Fani Honvedu są dumni z Puskasa, bo to był ich najbardziej znany gracz, ale nie mogą go mieć na wyłączność, bo całe Węgry są dumne z Puskasa. Kibice Realu też są z niego dumni, nie mówią, że Orban im go ukradł. Za to chętnie wysyłają swoją drużynę do lat 17 na Puchar Puskas-Suzuki, który organizujemy od 10 lat i Kispest też jest zawsze zapraszany. Kibice Panathinakosu też są dumni z Puskasa, bo tam osiągnął ogromne sukcesy jako trener. To jest świetne, że Puskas był w różnych miejscach świata i wszędzie pozostawił dobre wspomnienia po sobie. Wszyscy wiedzą, jak ważny Honved był dla Puskasa i nikt tego nie kwestionuje. Ja z takim samym zapałem walczyłem o to, żeby w dzielnicy Kispestu powstała ulica Puskasa. Dodam jeszcze, że obecny właściciel Honvedu, Geroge F. Hemingway zwraca dużą uwagę na dziedzictwo Puskasa i słyszałem, że w ośrodku treningowym Honvedu ma powstać pomnik Puskasa.

Be First to Comment

Dodaj komentarz